Ale maila dostałem…
Pragnę kierować rządem, który dotrzyma obietnic PiS, rządem doceniającym dialog z wyborcami, który zrobi wszystko, by nie zawieść pokładanych w nim nadziei.
(K. Marcinkiewicz, Premier RP, z sejmowego expose)
Polska - kraj, który po zeszłorocznych wyborach miał przejść prawdziwą metamorfozęâ?? Wolna, sprawiedliwa, uczciwa, Polska, w której każdy z nas czuje się u siebie, bo ma szanse na godne życie â?? to sztandarowe hasła kampanii wyborczych. Hasła piękne, dumne, optymistyczne i co najważniejsze, tak proste do osiągnięcia. Znamy je niemal na pamięć. W czasie kampanii wyborczych byliśmy nimi bombardowani, widzieliśmy wszędzie uśmiechnięte, rozkrzyczane twarze polityków, słyszeliśmy ich bajkowe slogany wyborcze. Slogany - obietnice, których wcielenie w życie miało zagwarantować nową lepszą Polskę, oczywiście pod ich rządami.
Nowa Wizja Polski dopatruje się wielu niekonsekwencji w realizowaniu przedwyborczych obietnic. Jesteśmy tym poważnie zaniepokojeni, uważamy, że to proceder na miarę jawnego oszustwa, oszustwa rozgrywającego się na oczach milionów ludzi. By je zdemaskować, postanowiliśmy przeanalizować najważniejsze deklaracje, składane przez rządzącą obecnie ekipę. 25 września minie rok, odkąd PiS wygrał wybory, bazując na swych populistycznych obietnicach. Chcemy pokazać, jak partia, którą wyborcy obdarzyli zaufaniem, wywiązuje się z obietnic złożonych w trakcie kampanii wyborczej do parlamentu 2005 roku.
Zauważamy, przede wszystkim, brak zainteresowania PiS tymi sprawami, które dla Polaków są obecnie najważniejsze, jak bezrobocie, gospodarka czy mieszkania. Jesteśmy naocznymi świadkami poczynań partii, która próbuje świadomie zawłaszczyć państwo i podważyć funkcjonowanie instytucji demokratycznych.
Partia, która przed 25.09.2005 mówiła, że jest przygotowana do rządzenia, że będzie na pewno większość parlamentarna, stabilizacja, spokój oraz walka ze złymi mechanizmami w Polsce. Tymczasem mamy jedynie złe mechanizmy â?? i to tworzone przez PiS. Partia braci Kaczyńskich kombinuje, miesza, urządzając przy tym widowisko na skale nie tylko Polski, ale i Europy.
Mięliśmy stworzyć władzę, która zaprzestanie kupczenia ojczyzną. Władzę, broniącą interesu narodowego, wprowadzającą reformy, zmierzające do polepszenia sytuacji w kraju. Miała to być stabilna większość parlamentarna, która zajmie się bezrobociem, rolnictwem, członkostwem w Unii Europejskiej, najbiedniejszymi itp. Mamy ciągłe â?žwojny na górzeâ??, w rządzie jest dużo bałaganu i kłótni. Polacy po raz kolejny zostali oszukani, znowu są przegrani, pozostało jedynie rozczarowanie i wstręt do polityki. Ilu uprawnionych Polaków pójdzie do wyborów samorządowych? 30%, a może jeszcze mniejâ?? Tak miała wyglądać rewolucja moralna proklamowana przez PiS?
Za kluczowe dla działalności PiS, należy uznać słowa pani Stanisławy Okularczyk, byłej Wiceminister Rolnictwa: W kampanii jako PIS opowiadaliśmy bzdety, obiecywaliśmy złote góry. Zgodnie z tą myślą kompletnymi bzdetami okazały się prawie wszystkie obietnice, na które nabrali się wyborcy. Jednakże cel uświęca środki. Przejąć władze, stworzyć silny blok konserwatywno - ludowo- narodowy i już jej nigdy nie oddać - oto pryncypia tej ekipy.
Idąc za tym można wymienić dość pokaźną listę pisowskich złotych gór. Zaczynając choćby od obiecywanych w kampanii wyborczej 3 do 4 milionów mieszkań w ciągu 8 lat. Teraz dokładnie wiadomo, że to mrzonka. Nawet w najbardziej optymistycznych założeniach, przewidujących duży wzrost gospodarczy, za 4 lata może w Polsce powstać 160 - 170 tysięcy mieszkań rocznie. Jak łatwo obliczyć, w ciągu 8 lat powstanie ich co najwyżej 1,5 miliona, a to 2, 3 razy mniej niż deklarował PiS. Nie ma też, co liczyć na rozwój innych rodzajów budownictwa (np. czynszowego czy socjalnego), bo w tegorocznym budżecie zapisano na ten cel kwotę najniższą od zakończenia II wojny światowej. Przypomnijmy, że według PiS program mieszkaniowy miał być rewolucyjny, miał być realną szansą dla średnio uposażonych rodzin na przeprowadzenie się do własnego lokum. Czy ludzie już nie pamiętają o nim?
Podobnie ma się sprawa dotycząca podatków. Zgodnie z obietnicą wyborczą, miały one ulec radykalnemu obniżeniu i uproszczeniu, miały być dwie stawki: 18 i 32 procent, ponadto proponowano odliczenia dla dzieci etc. Była minister finansów Teresa Lubińska dużo mówiła o podatkach, niestety zrobiła bardzo niewiele. Z kolei jej następczyni Zyta Gilowska nie mogła przeprowadzić reformy finansów publicznych, gdyż dostała się w wir lustracyjnych pomówień i zmuszono ją do rezygnacji. Poza tym zapomniano o oszczędnościach w administracji. Nie wspomina się o obietnicach likwidacji terenowych delegatur urzędów wojewódzkich, likwidacji powiatów czy niektórych agencji i funduszy.
Deklarowana budowa 5 tysięcy kilometrów dróg krajowych i autostrad, również pozostała na papierze. Rząd skłócił się z koncesariuszami, którzy niepewni finansowania zgodnego z zawartymi umowami, wstrzymali budowy autostrad. Wszędzie wypatrywana jest korupcja, co wydatnie blokuje powstawanie w Polsce dróg. A przecież wszyscy pamiętamy śmiałe plany premiera Marcinkiewicza, który wybiegając daleko w przyszłość - nawet poza rok 2010 - kreślił plany siatki autostrad w naszym kraju.
To sytuacja analogiczna do deklaracji składanych przez wicepremiera Marka Pola, który obiecywał powstanie 500 kilometrów dróg najwyższej klasy i stał się synonimem infrastrukturalnych gruszek na wierzbie. Zatem, biorąc pod uwagę rozbieżności liczbowe (500 km a 5000 km), obietnice PIS są delikatnie mówiąc, mało prawdopodobne do wykonania.
A co z tak ważnym dla Polaków spadkiem bezrobocia? Gabinet K. Marcinkiewicza, a potem, J. Kaczyńskiego obiecywał bezpieczeństwo socjalne, pracę i Polskę solidarną. W swoim programie partia napisała, że ,,zatrudnienie musi być priorytetem polskiej polityki początku XXI wiekuâ??. Bezrobocie tymczasem spada, ale tylko dlatego, że ponad milion Polaków wyjechało za granicę.
Apelujemy do Polaków, żeby otworzyli oczy. 25 września mija rok od wyborów parlamentarnych. Nasz kraj zmierza w złym kierunku, zapomniano o rozwoju i modernizacji, by zajmować się tylko lustracją i dekomunizacją. Ilu jeszcze młodych ludzi musi wyjechać, żeby rządzący się opamiętali?
Co z obietnicami premiera Marcinkiewicza, który nie dość, że nie dotrzymał swoich deklaracji, to podał się do dymisji? Co z nami, zwykłymi obywatelami, przecież my nie mamy możliwości dymisjiâ??
Przewodniczący
Nowej Wizji Polski
Marek Szambelan
Puenty brak. No chyba, że “Nie ufaj politykom”. Aha. No coś Ty.

Zostaw komentarz