Ludzie bez wyobraźni.

Przed przejściem stoi taryfa. Z taryfy wysiadają ludzie. Obchodzą taryfę. Ja jadę. 45-50 - zbliżam się do nich, a oni sobie oczywiście wyskakują zza taryfy wprost pod koła. I jeszcze mają pretensje, że ich nie przejechałem. Polska. A gdybym ich przejechał to kto winny? Taryfiarz - bo zatrzymał się przed przejściem (mandat 500 zł), oni - bo nie spojrzeli nawet w moją stronę. A kto stres i ich twarze do końca życia? Ja. Co za durny naród!

Patrzcie trochę ludzie co robicie, bo nie znacie dnia ani godziny.

Zostaw komentarz