Pracowicie

Pracowity dzień, po którym czuję, że jednak nie wyzdrowiałem do końca. Mogłoby zawsze być lepiej. Ale nawet nie to jest najgorsze. Najgrosze, że jutro wcale nie będzie lepiej, choć planuję np. piątek zabagnić tylko poranek. Potem muszę odpocząć, w sobotę święto, w niedzielę odpocznę. Od poniedziałku znów to samo, ale może uda się nam znów zrealizować jakieś zdjęcia.

W polityce znów gówno rozlało się od Pałacu Namiestnikowskiego po Wiejską. Czyli po staremu. Kaczyński L. znów palnął jakąś gafę na wizycie zagranicznej, co staje się pomału standardem.

A u mnie? Cóż. Gdy się pracuje po 18 godzin dziennie i końca nie widać pewnie nic się nie zmieniło. Ale widocznie tak już musi być. Może znajdę dla siebie czas po trzydziestce? Może odmieni się los.

Zostaw komentarz